RAPORT Z POLA WALKIMATEUSZ OCHMAN

WOLNOŚĆ · ODPOWIEDZIALNOŚĆ · NADZIEJA

Rysa jest na rzeczy, nie na mnie

Po pierwszej rysie rzecz działa tak samo. Zmienia się tylko to, czego od niej chciałem.

Pierwsza rysa na nowej rzeczy boli bardziej niż wszystkie następne razem wzięte.

Przez kilka tygodni nowy telefon nosi się jak coś kruchego, odkłada ekranem do góry, wyciera rękawem, aż pewnego dnia do tej samej kieszeni trafia klucz. Rysa ma dwa milimetry, nie przeszkadza w rozmowie ani w czytaniu, a jednak przez resztę dnia trudno o niej nie myśleć.

Szkoda jest mała, ból nieproporcjonalny. Ta dysproporcja zasługuje na uwagę, bo rzecz działa dokładnie tak samo jak rano. Nie straciła nic ze swojej użyteczności. Straciła wyłącznie nowość, czyli jedyną cechę, której i tak nie dało się zatrzymać.

Nowość jest najkrótszym stanem każdej rzeczy. Buty tracą ją na pierwszym deszczu, książka przy pierwszym zagięciu grzbietu, samochód na pierwszym parkingu, mieszkanie po pierwszym roku.

Od tego momentu rzecz dopiero zaczyna właściwe życie, bo przechodzi z wystawy do użytku. Dobra kurtka po dziesięciu zimach wygląda gorzej niż w sklepie i grzeje tak samo. Nóż ze śladami po osełce tnie lepiej niż ten, który leżał w pudełku.

Rzeczy zużywają się w tę samą stronę, w którą służą, i to nie jest ich wada, tylko sposób, w jaki są dobre.

Troska o nie jest więc czymś zupełnie właściwym. Impregnuję buty, oliwię zawiasy, ostrzę noże, bo szanuję pracę, za którą je kupiłem, i człowieka, który je zrobił. Niedbałość nie jest wolnością od rzeczy, tylko lekceważeniem kawałka świata, który dostałem pod opiekę.

Jest jednak granica, po której troska zmienia przedmiot. Przestaje chronić rzecz i zaczyna chronić obraz. Poznaję ją po tym, że boli nie utrata funkcji, lecz utrata nienaruszoności.

Rysa niczego mi nie utrudnia, a mimo to coś mi psuje, i tym czymś nie jest telefon. Psuje mi wersję siebie jako człowieka, u którego wszystko jest całe, zadbane i na swoim miejscu. Rzecz stała się dowodem, a dowody muszą pozostać nieuszkodzone.

Ten sam mechanizm sięga dalej niż do kieszeni. Tak samo czytam pierwszą siwiznę, kolano, które przestało zgadzać się na wszystko, koniec porządku dnia, w którym przez lata było wygodnie, miejsce w gronie ludzi, które ktoś inny zajmuje bez pytania.

Żadna z tych zmian nie odbiera mi życia. Każda odbiera fragment obrazu, a jeśli obraz był fundamentem, każda wygląda jak pęknięcie w fundamencie.

Muszę to powiedzieć o sobie uczciwie. Potrafię nazwać troską coś, co jest lękiem.

Kiedy chronię rzecz tak bardzo, że przestaję jej używać, kiedy pilnuję układu tak, że przestaję w nim żyć, kiedy zmiana budzi we mnie więcej złości, niż wynosi sama szkoda, to nie dbam o powierzony mi fragment świata. Bronię się przed wiadomością, że ten świat, razem ze mną, przemija.

Troska brzmi dojrzale, dlatego chętnie się nią podpisuję. Pod spodem jest zwykła chęć zatrzymania czasu na jednym kadrze, w którym wypadam dobrze.

„Przemija bowiem postać tego świata.”

— 1 Kor 7, 31

To zdanie nie mówi mi, że świat jest zły ani że rzeczy nie warto mieć. Mówi, że nie warto zlecać im pracy, do której nie zostały zrobione.

Postać, czyli kształt, w jakim świat mi się dziś przedstawia, jest tymczasowa. Sam świat pozostaje dobry i dany. Między tymi dwoma twierdzeniami mieści się cała wolność, o którą tu chodzi.

Mogę cieszyć się rzeczą, mogę o nią dbać, mogę czuć stratę, gdy się kończy. Nie mogę tylko oczekiwać, że mnie uniesie, bo sama stoi na tym, co przemija.

Zdjęcie z rzeczy tego obowiązku jest dla nich ulgą, nie degradacją. Telefon, który nie musi być dowodem mojego porządku, może wreszcie być telefonem.

Kolano, które nie musi udowadniać, że nic się we mnie nie zmieniło, może być kolanem, o które dba się rozsądnie. Układ, który się kończy, można opłakać jako dobry układ, a nie jako koniec siebie.

Strata nadal boli i ma do tego prawo. Nie obiecuję sobie obojętności, bo człowiek, którego nic nie boli, niczego naprawdę nie kochał.

Chodzi o to, żeby ból był ceną za rzecz, a nie ceną za tożsamość. Pierwszy ma zakres wyznaczony przez to, co straciłem. Drugi rozlewa się na każdą kolejną zmianę, bo obraz można ranić bez końca.

„Przemija bowiem postać tego świata.”

— 1 Kor 7, 31
[ RAPORTY BEZ PILNOWANIA DAT ]

Nie przerywam tekstu paywallem. Zostawiam tylko najprostszą drogę do następnego Raportu.

ODBIERAJ KOLEJNE RAPORTY
[ MOŻESZ DOŁOŻYĆ SIĘ DO NASTĘPNEGO RAPORTU ]

Jeśli ten raport był wart Twojego czasu, możesz pomóc mi przeznaczyć czas na kolejny.

WESPRZYJ PRZEZ BUYCOFFEE.TO